Strona główna » Wiadomości » Aktualności » Budżety powiatów są tworzone w najgorszy możliwy sposób

Budżety powiatów są tworzone w najgorszy możliwy sposób

04.06.18

O możliwościach finansowych powinny decydować zadania, jakie są przypisane danemu rodzajowi samorządu do realizacji – mówi Ludwik Węgrzyn, prezes Związku Powiatów Polskich.

articleImage: Budżety powiatów są tworzone w najgorszy możliwy sposób Źródło: ZPP



W wywiadzie dla samorzad.lex Ludwik Węgrzyn, starosta bocheński, prezes Związku Powiatów Polskich, podkreśla, że obecnie w powiatach, gminach i województwach są dochody i wydatki, przychody i rozchody, ale nikt nie mówi o kosztach. „A przecież, aby mówić, ile ma coś kosztować, niezbędne jest wyliczenie kosztów” – mówi.

 

Katarzyna Kubicka-Żach: Według teoretyków powiaty są słabe finansowo i funkcjonalnie. Czy Pan, jako praktyk, jest tego samego zdania?

Ludwik Węgrzyn: Kwestia słabości jest zawsze pojęciem względnym, bo o możliwościach finansowych powinny decydować zadania, jakie są przypisane danemu rodzajowi samorządu do realizacji. Natomiast kwestia funkcjonalności to dopiero następstwo.

W 1998 roku trwały prace nad przygotowaniem reformy administracji, z której powstały powiaty. Wówczas, jako prezes Regionalnej Izby Obrachunkowej w Krakowie, napisałem raport o wydolności finansowej Nowosądeckiej Strefy Usług Publicznych, czyli o pilotażowym powiecie. Wynikało z niego, że niedobór finansowy, to ok. 19 proc. Przy wdrożeniu miało to wszystko zostać uzupełnione. Gdy rozmawiałem z byłym wiceministrem finansów, Jerzym Millerem, to mówił wówczas „to się wszystko jakoś uzupełni”. Nic się nie uzupełniło.



Budżety powiatów są tworzone w najgorszy możliwy sposób – w oparciu o zaszłości historyczne. Czyli jeżeli w roku „X” był taki budżet, to w roku „Y” jest taki sam budżet plus stopień inflacji, czy wzrostu zatrudnienia. Dlatego uważam, że ta słabość wynika z woli suwerena, jakim jest Sejm i resort finansów, który średnio interesuje się tym, czy samorząd będzie słaby czy mocny. Wolą ministra finansów jest, żeby był słaby. Bo gdyby był mocny, to pani minister Teresa Czerwińska podjęłaby działania, o które od dwóch lat się dopominamy, tj.: prace nad nową, przystającą do obecnych czasów, ustawą do dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Obecnie obowiązująca ustawa z 2003 roku bowiem nie przystaje.

Natomiast funkcjonalność będzie wynikać z zadań i zabezpieczonych środków. Jeśli będą odpowiednie, to my sobie z tym poradzimy. Tym nie należy się przejmować.
 

Szukasz więcej informacji dotyczących samorządu?
Poznaj LEX Administracja >>
Zdobądź wiedzę, dzięki której Twoja praca stanie się łatwiejsza


A jak temu zaradzić?

- Metod jest kilka. Na przykład można postępować tak, jak obecna władza, czyli nic nie robić, nie zwracać uwagi, jak to wszystko funkcjonuje, na zasadzie „czym lepiej, tym gorzej”. Albo można zrobić to, o co Związek Powiatów Polskich postuluje od wielu lat - czyli stworzyć standard usług publicznych. Przecież każdą czynność, jaką wykonują powiaty, da się wycenić zarówno pod względem finansowym - środków niezbędnych do wykonania zadania, jak i pod względem personalnym – ile osób potrzeba, aby dane zadanie wykonać. Do tego kiedyś trzeba przystąpić i powiedzieć, czy jest możliwa realizacja tych zadań, które ma w swoim zakresie do wykonania powiat, a których coraz częściej, z dnia na dzień, przybywa bez zabezpieczenia finansowego. To podstawa.

Jakie zmiany powinny być wprowadzone?

- Standard usług publicznych – z niego wyjdzie nam wyliczenie, jakie powinny być dochody jednostek samorządu terytorialnego. Następnie w ustawie o dochodach jednostek samorządu terytorialnego trzeba dokonać zmiany filozofii. Ani powiaty, ani inne rodzaje samorządu, nie mają takich instrumentów finansowych jak koszty. Dzisiaj w powiatach, gminach i województwach mamy dochody i wydatki, przychody i rozchody, ale nikt nie mówi o kosztach.

A przecież, aby mówić, ile ma coś kosztować, niezbędne jest wyliczenie kosztów. Jak to się przekłada na sytuację powiatów? Na przykład nikt nie bierze pod uwagę, że w ciągu ostatnich kilku tygodni materiały ropopochodne poszły w górę o kilkanaście, kilkadziesiąt groszy na każdym litrze. I nikt nie mówi, że trzeba dołożyć do domów dziecka, domów pomocy społecznej, bo przecież tam się transportuje mieszkańców, w tym dzieci. Tak jest, bo uważa się, że jeżeli coś jest zadaniem własnym powiatu, to powiat musi sam sobie poradzić ze wzrostem kosztów jego realizacji.

Zniesienie powiatów to temat stary, ale co pewien czas słychać tę tezę. Czy Pana zdaniem powrót do sytuacji sprzed reformy z 1998 r. byłby obecnie możliwy, choćby ze względu na zadania, jakie powiaty pełnią?

- Odwieczny temat, czy można zlikwidować powiaty. Wszystko można zlikwidować. We współczesnych państwach istnienie jednostek samorządu terytorialnego jest wynikiem woli prawodawcy. Inną sprawą jest jednak to, czy byłoby to zgodne z zasadami ustrojowymi, np. zasadą pomocniczości. Pytał mnie parę lat temu premier Waldemar Pawlak, czy zlikwidować można połowę powiatów, powiedziałem, że nie. Bo to zaraz druga połowa powiatów, która zostaje, ukuje kosy na sztorc i dojdzie do wojny.

Patrząc na to od strony funkcjonalności: ktoś musi realizować szereg zadań, bardzo ważnych, czasem najważniejszych – typu ochrona zdrowia. Zakładając, że jakiś szaleniec – a takich dzisiaj nie brakuje – wpadnie na pomysł, żeby zlikwidować powiaty, to jaki będzie tego efekt? Nie będziemy wydawać praw jazdy? Nie będzie szpitala? Nie będzie domu pomocy społecznej? Przecież to paranoja, to absurd.

Czy bezpośredni wybór starosty podniósłby rangę powiatów? Jakie widzi Pan zalety, a może wady, wprowadzenia tego rozwiązania i czy ten temat już upadł zupełnie?

- Na pewno bezpośredni wybór starosty podniósłby rangę samorządu powiatowego. Należałoby wtedy zastanawiać się nad wyborem bezpośrednim marszałka, aby była jednorodność ustrojowa we wszystkich rodzajach samorządu. Poza tym byłaby to zdecydowana poprawa ekonomiki funkcjonowania organu wykonawczego. Dziś jednak zarząd, z całym szacunkiem dla tego organu, spowalnia działanie. Trzeba zwoływać posiedzenia, przegłosowywać decyzje, itd.

W przypadku dokonywania zmian w tym zakresie należałoby wprowadzić indywidualną odpowiedzialność za podejmowane indywidualne decyzje. Bo dzisiaj jest tak, że decyzje podejmuje zarząd, a odpowiada starosta. My się do tego przyzwyczailiśmy i to nie tylko do odpowiedzialności merytorycznej. Staropolskie przysłowie mówi: „kowal zawinił, Cygana powiesili”.

Dziękuję za rozmowę.
 

Samorząd Terytorialny Hubert Izdebski

Samorząd Terytorialny - Nr 5/2018

Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter

Newsletter wyborczy

Polecamy:
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE