Strona główna » Wiedza » Sprawy samorządowe » Jak powinny być finansowane organizacje pozarządowe?

Jak powinny być finansowane organizacje pozarządowe?

10.10.17

Korzystanie przez organizacje pozarządowe z finansów publicznych stawia je często w roli podwykonawcy samorządów, a nie ich partnera. Taki układ powoduje też osłabienie misji organizacji na rzecz pisania projektów pod konkursy dotacyjne, alarmuje Agata Dąmbska z Forum Od-nowa relacjonując XV. edycję Samorządowego Forum Kapitału i Finansów w Katowicach.

articleImage: Jak powinny być finansowane organizacje pozarządowe? fot. Thinkstock


Samorządy boją się ograniczenia samodzielności


Podczas zakończonej 6 października jubileuszowej, XV. edycji Samorządowego Forum Kapitału i Finansów w Katowicach, atmosfera była mało optymistyczna. JST uginają się pod organizacyjno-finansowym ciężarem reformy systemu oświaty, obawiają manipulacji ordynacją wyborczą czy przepowiadają dalsze próby ograniczania samodzielności wspólnot, np. w zakresie wydatkowania pieniędzy unijnych. Tym niemniej codzienne życie samorządu musi toczyć się swoim torem – o bieżących wyzwaniach dyskutowało kilkuset uczestników w blisko stu panelach.


Potrzebna zmiana modelu zlecania zadań organizacjom pozarządowym

Jeden z bloków tematycznych tegorocznego SFKiF został poświęcony współpracy z organizacjami pozarządowymi. W jego ramach odbyła się sesja pt. „Tendencje w finansowaniu zadań publicznych – czy innowacje mają sens?”, w której niżej podpisana miała przyjemność uczestniczyć.

Paneliści rozpoczęli debatę od próby przedstawienia stanu aktualnego: moderatorowi, Łukaszowi Waszakowi (członek Zarządu Centrum OPUS), zależało na wskazaniu słabych i mocnych stron obecnego modelu zlecania zadań publicznych podmiotom trzeciego sektora.


Władzom lokalnym brakuje swobody organizatorskiej

Jako wady wymieniony został przede wszystkim brak swobody organizatorskiej JST, czyli konieczność posiadania jednostek organizacyjnych do realizacji zadań, skutkujące niemożnością poszerzania katalogu spraw przekazywanych trzeciemu sektorowi. Następnie mowa była o uzależnieniu NGO od pieniędzy publicznych, przyjmowaniu formuły samego zlecania zadań zamiast trwałej współpracy organizacji pozarządowych z władzami lokalnymi oraz brak – zwłaszcza w małych miejscowościach – NGO, zdolnych podjąć się wykonania trudniejszych zadań (np. prowadzenia instytucji).

Kuba Wygnański (Prezes Zarządu Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”) odniósł się do ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie, tłumacząc, że wiele z jej zapisów pozostało jedynie na papierze, zaś duża część osób traktuje niesłusznie ten akt jako rodzaj zamówienia publicznego. Ponadto, nie został rozwiązany problem partnerstwa organizacji pozarządowych z urzędami.


Cztery typy organizacji samorządowych

Mówca zwrócił też uwagę na niejednorodność trzeciego sektora, dokonując podziału organizacji na cztery grupy: hobbystyczne (samorząd często chciałby je wspierać, ale musiałby wówczas stworzyć dla nich zadanie), dostarczyciele usług (powinny korzystać z pieniędzy publicznych), ruchy miejskie (środki od JST nie miałyby dla nich sensu, gdyż zajmują się m.in. recenzowaniem władz lokalnych) i podmioty ekonomii społecznej. Zdaniem Kuby Wygnańskiego, niektóre NGO trzeba wspierać po prostu z tego powodu, że tworzą tkankę społeczną.


Jak powinny być finansowane organizacje pozarządowe?

O zróżnicowaniu zarówno samych organizacji pozarządowych, jak i zadań do realizacji mówiła także Ewa Kolankiewicz (Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawa). Podkreślała, że wspieranie trzeciego sektora przez JST jest możliwe np. poprzez ogłaszanie konkursów wieloletnich, gdzie znajdują się środki na rozwój instytucjonalny. W Warszawie wprowadzono też formułę dialogu z organizacjami pozarządowymi przed ogłoszeniem konkursu. Panelistka zaznaczała, że samorządy tworzą coraz więcej programów na zakupy usług od podmiotów trzeciego sektora, zaś – w jej opinii – nie ma nic złego w fakcie, że NGO korzystają z pieniędzy publicznych.


Grantoza, czyli pisanie projektów pod konkursy dotacyjne

Z tą ostatnią tezą polemizowała kreśląca te słowa, argumentując, iż „bycie na garnuszku” administracji publicznej powoduje osłabianie misji organizacji na rzecz pisania projektów pod konkursy dotacyjne (tzw. grantoza), zatracenie niezależności trzeciego sektora oraz niepotrzebne wyręczanie niewydolnego państwa, czyli stawianie się w roli podwykonawcy JST, a nie partnera. Dzieje się tak w dużej mierze dlatego, że w Polsce nie wykształciła się moda na filantropię, choć równocześnie należy zauważyć, że NGO szybko się profesjonalizują.

W odpowiedzi Ewa Kolankiewcz wyjaśniała, że jeśli włącza się organizacje pozarządowe we współpracę z samorządem już na etapie kreowania strategii, trudno powiedzieć, że podążają one wówczas jedynie za pieniędzmi. Niestety, takie podejście jest rzadkością.


Współpraca z organizacjami pozarządowymi jak partnerstwo publiczno-prywatne

Z kolei Bartosz Mysiorski (doradca Zarządu Fundacji Centrum PPP) jako główne kryterium realizacji zadań publicznych postrzega efektywność. Posługując się analogią z partnerstwem publiczno-prywatnym, wywodził, że powinna istnieć przestrzeń dla podmiotu niepublicznego w dziedzinie samego kształtowania zadania. Ważny byłby również instrument dialogu konkurencyjnego: w sytuacji, gdy dana wspólnota nie ma sprecyzowanej potrzeby, otrzymuje specyfikację oferty.


Potrzebne są alternatywne źródła finansowania organizacji pozarządowych

A co nas czeka w przyszłości? Kuba Wygnański przestrzegał przed zastępowaniem procedurami zdrowego rozsądku oraz odpowiadaniem na niską jakość usług ich standaryzacją. Wraz z niżej podpisaną podzielili też zdanie, że nie obejdzie się bez szukania alternatywnych źródeł finansowania organizacji pozarządowych. Optymalnie byłoby, gdyby środki pochodziły bezpośrednio od obywateli. Inna możliwość to wprowadzanie przez NGO odpłatności za usługi.

Prezes Fundacji Stocznia podał też przykład interesującej innowacji – Social Impact Bond. Program tzw. obligacji społecznych zasadza się na idei stworzenia rozwiązania danego problemu w określonym czasie (5 lat), za co organizacja dostanie przyrzeczoną uprzednią promesą zapłatę. Obecnie w Polsce będzie miał miejsce pilotaż tego projektu w dziedzinie pieczy zastępczej oraz opieki nad osobami starszymi. Jak dodał Bartosz Mysiorski, niewątpliwy plus SIB stanowi fakt, że kupuje się tu rezultat, a nie samą usługę.

Ewa Kolankiewicz ucieczkę do przodu widzi w dalszym budowaniu mechanizmów współpracy wspólnot z NGO i biznesem. Jej zdaniem duży potencjał niesie również prowadzenie przez podmioty trzeciego sektora instytucji, realizujących zadania publiczne.


Współpraca z organizacjami pozarządowymi potrzebuje reform

Dyskusję zamknęła pisząca te słowa, kładąc nacisk na konieczność reform systemowych: dania samorządom realnego prawa do outsourcingu usług poprzez odejście od obowiązku tworzenia jednostek organizacyjnych do realizacji zadań, wdrożenie rozliczania w kategoriach jakościowych, a nie wyłącznie ilościowych oraz zwiększanie transparentności zarówno urzędów, jak i trzeciego sektora, gdyż to buduje wzajemne zaufanie.

Agata Dąmbska 10.10.17
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE