Strona główna » Wiedza » Sprawy samorządowe » Magister administracji może tytułować się prawnikiem

Magister administracji może tytułować się prawnikiem

14.05.12

Nazwanie (się) magistra administracji prawnikiem nie było i nie jest „nadużyciem” tym bardziej, że nigdy nie miało znaczenia formalnego. Praktyka określania absolwentów administracji prawnikami nie wynikała z kompleksów bądź z potrzeby dowartościowania się. Był to raczej efekt braku innego określenia oraz niewielkich różnic programowych obu kierunków studiów, prowadzonych na tych samych wydziałach prawa i administracji, przez tych samych wykładowców, na niejednokrotnie łączonych zajęciach.

articleImage: Magister administracji może tytułować się prawnikiem fot. Thinkstock

Określenie – administratywista – jeżeli nie jest już neologizmem to na pewno jest terminem spopularyzowanym dopiero w ostatnich kilkunastu latach. O tym, że jest to słowo/wyraz o dość młodym rodowodzie świadczy chociażby brak jego definicji w wielu książkowych wydaniach słowników, leksykonów czy encyklopedii.

Niewiele jednoznacznych stwierdzeń na ten temat znajdujemy także w internecie. Na uwagę zasługują jednak dwie propozycje internetowych definicji administratywisty, które wydają się być zgodne z powszechnym rozumieniem tego określenia i co najważniejsze, godzą wiele przeciwstawnych na ten temat poglądów.

Według „internetu”, administratywista to:
1) specjalista w zakresie prawa administracyjnego [słownik języka polskiego (http://www.sjp.pl/administratywista)];
2) określenie używane w stosunku do: absolwentów kierunków studiów administracja lub prawo, osób zawodowo lub naukowo zajmujących się prawem administracyjnym, materialnym lub procesowym; pracowników organów administracji publicznej jednostek państwowych lub innych podmiotów, które na podstawie ustaw lub porozumień wykonują zadania administracji publicznej [ Wikipedia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Administratywista)].

Aktualnie, miano administratywisty używa się najczęściej w kontekście zawodu mimo, że terminu tego nie znajdujemy w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 27 kwietnia 2010 r. w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności na potrzeby rynku pracy oraz zakresu jej stosowania (Dz.U. Nr 82, poz. 537).

Upowszechnienie określenia administratywista stało się konieczne wraz z rozwojem, szczególnie w latach 90-tych ub. wieku, szkolnictwa wyższego oferującego kandydatom na studentów kierunek administracja. Wcześniej, w latach 70 i 80-tych administrację można było studiować głównie na uniwersyteckich wydziałach prawa i administracji. Był to bardzo popularny, wśród osób zajmujących wysokie stanowiska w administracji państwowej, kierunek studiów wieczorowych i zaocznych. Z tego też okresu pochodzi „pogardliwe” określenie tych studiów „sołtysówki”. Wówczas studenci prawa studiujący na tym samym wydziale obruszali się (co zresztą pozostało do dzisiaj), gdy ci z administracji byli określani bądź sami nazywali się prawnikami.

Przejdź do strony artykułu: « »
Zobacz wszystkie materiały pochodzące z:
Skomentowano 44 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 10)

 
ZOBACZ TAKŻE

  • Flagel IP: 79.189.* 09-10-2017
    "niewielkich różnic programowych obu kierunków studiów" autor chyba żartuje...

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Kris IP: 86.45.* 23-06-2016
    "Prawnik" soltysowce emoticon Zenujace.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Rafał Banaszkiewicz 14-04-2016
    Ustalmy zatem, kierując się "logiką" aUTORA, że absolwent jakiegoś, nazwijmy, "krzakolecznictwa" legalnie będzie tytułował się "lekarzem". Różnice programowe pomiędzy omawianymi kierunkami studiów są więcej niż istotne, ale bez potrzeby ich analizowania wystarczy ustalić, że z jakichś dziwnych powodów są to ciągle dwa różne, określone odmienną nomenklaturą kierunki-i czemuś to chyba służy.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • jan janowski IP: 46.21.* 21-06-2017
      sylabus administracji jest szerszy, niż praca. nie ma za to łaciny.

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • sti IP: 46.148.* 25-03-2016
    Autor tego tekstu myli zawód z wykształceniem. Nie ma zawodu ani prawnika, ani administratywisty. Są to jednak odmienne dziedziny wiedzy, co zresztą wynika z rozporządzenia w sprawie obszarów wiedzy, dziedzin nauki i sztuki.. Poza tym różnice między prawem a administracją wcale nie są takie małe. Primo, administrację można ukończyć z licencjatem, prawa nie. Secundo, administratywiści nie mają wielu przedmiotów, np. prawa rzymskiego, postępowania cywilnego itp. To chyba najważniejsze. Posługiwanie się w opisie wykształcenia przez administratywistów jako prawników jest nadużyciem, podobnie jak potoczne określanie radców prawnych mecenasami.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • mb IP: 94.254.* 28-04-2016
      Potoczne określanie radców prawnych mecenasami nie jest nadużyciem, skoro mają te same uprawnienia, co adwokaci.

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Artur Kolwalski IP: 153.19.* 24-02-2016
    Kto to pisał? Absolwent administracji? Na jakiej uczelni są łączone zajęcia prawa z administracją (na pewno nie na UG)?! " Niewielkie różnice programowe" między prawem a administracją (na której uczelni (Boże widzisz, a nie grzmisz...)

    Tak, jestem studentem prawa na UG i tak się składa, że mój współlokator jest studentem administracji (15h na dobę gra na LOL'a, a i tak zdaje egzaminy/ćwiczenia ucząc się 2 dni, po kilka godzin wcześniej- i nie, nie jest tak wybitnie zdolny)

    Różnice programowe są OGROMNE (np. my materialne prawo cywilne mamy rozłożone na 3 semestry, a jeszcze na oddzielnym semestrze mamy postępowanie cywilne, nie mają w ogóle większości przedmiotów, takich jak my mamy, w programie).

    Dostać się na prawo i administrację to jak niebo i ziemia!

    Nie dyskryminuje w żaden sposób studentów administracji, nie obchodzi mnie to, że według autora tego zabawnego artykułu czy kogokolwiek innego (niech to będą nawet przedstawiciele doktryny ;p) mogą się oni nazywać prawnikami.. Ale nie piszcie głupot, że te studia są bardzo podobne do siebie programem i poziomem trudności BO JEST TO BZDURA!

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Artur Kolwalski IP: 153.19.* 24-02-2016
    Kto to pisał? Absolwent administracji? Na jakiej uczelni są łączone zajęcia prawa z administracją (na pewno nie na UG)?! " Niewielkie różnice programowe" między prawem a administracją (na której uczelni (Boże widzisz, a nie grzmisz...)

    Tak, jestem studentem prawa na UG i tak się składa, że mój współlokator jest studentem administracji (15h na dobę gra na LOL'a, a i tak zdaje egzaminy/ćwiczenia ucząc się 2 dni, po kilka godzin wcześniej- i nie, nie jest tak wybitnie zdolny)

    Różnice programowe są OGROMNE (np. my materialne prawo cywilne mamy rozłożone na 3 semestry, a jeszcze na oddzielnym semestrze mamy postępowanie cywilne, nie mają w ogóle większości przedmiotów, takich jak my mamy, w programie).

    Dostać się na prawo i administrację to jak niebo i ziemia!

    Nie dyskryminuje w żaden sposób studentów administracji, nie obchodzi mnie to, że według autora tego zabawnego artykułu czy kogokolwiek innego (niech to będą nawet przedstawiciele doktryny ;p) mogą się oni nazywać prawnikami.. Ale nie piszcie głupot, że te studia są bardzo podobne do siebie programem i poziomem trudności BO JEST TO BZDURA!

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Artur A. IP: 153.19.* 24-02-2016
    Kto to pisał? Absolwent administracji? Na jakiej uczelni są łączone zajęcia prawa z administracją (na pewno nie na UG)?! " Niewielkie różnice programowe" między prawem a administracją (na której uczelni (Boże widzisz, a nie grzmisz...)

    Tak, jestem studentem prawa na UG i tak się składa, że mój współlokator jest studentem administracji (15h na dobę gra na LOL'a, a i tak zdaje egzaminy/ćwiczenia ucząc się 2 dni, po kilka godzin wcześniej- i nie, nie jest tak wybitnie zdolny)

    Różnice programowe są OGROMNE (np. my materialne prawo cywilne mamy rozłożone na 3 semestry, a jeszcze na oddzielnym semestrze mamy postępowanie cywilne, nie mają w ogóle większości przedmiotów, takich jak my mamy, w programie).

    Dostać się na prawo i administrację to jak niebo i ziemia!

    Nie dyskryminuje w żaden sposób studentów administracji, nie obchodzi mnie to, że według autora tego zabawnego artykułu czy kogokolwiek innego (niech to będą nawet przedstawiciele doktryny ;p) mogą się oni nazywać prawnikami.. Ale nie piszcie głupot, że te studia są bardzo podobne do siebie programem i poziomem trudności BO JEST TO BZDURA!

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Marek IP: 31.11.* 31-01-2016
    Kto takie bzdury wypisuje? Nie słyszałem o łączonych zajęciach na żadnym uniwersytecie, a na pewno nie na UMK, które skończyłem na kierunku Prawo. Nigdy administratywiści nie byli prawnikami, chyba że uzupełnią zakres wykształcenia. Jakoś prawnicy uzupełniać niczego nie muszą by pracować w administracji. Przerost ambicji na treścią w przypadku administratywistki Kempy. Podobnie przerost zamiarów i chęci nad wiedzą i kompetencjami. Niech się cieszą, którzy na takich głosowali...

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Tytus Banan IP: 188.146.* 28-01-2016
    O kurczę ! Do dziś nie wiedziałem, że jestem PRAWNIKIEM !!! Bo też ukończyłem administrację :-)

    Ps. Co to za nieuk pisał ten artykuł ? Gimnazjum skończył ???

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • ewa halik IP: 79.185.* 27-01-2016
    Skoro to takie nic, to po co dwa kierunki?

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • MK IP: 159.205.* 27-01-2016
    Przecież to proste: każdy prawnik prawa administracyjnego to administratywista ale nie każdy administratywista to prawnik! Nad czym tu deliberować? ;-(

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • MK IP: 159.205.* 27-01-2016
      A gdyby jak sugeruje artykuł "prawnikiem" kurtuazyjnie nazywać osoby bez studiów prawniczych ale w jakiś "luźny" sposób związane z prawem to zakłady penitencjarne trzeba by nazywać palestrą! ;-)

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Maggigk IP: 83.0.* 10-01-2015
    Zdarzyło mi się kiedyś pracować z kimś po administracji w pewnej formacji mundurowej, w której podstawą "zatrudnienia" jest rozkaz komendanta wydawany w formie decyzji administracyjnej. Osoba ta nie dostarczyła na czas wszystkich świadectw pracy i chciała, aby 2 miesiące później wyliczono jej dodatek stażowy ponownie. Wszyscy inni, którzy znaleźli się w tej samej sytuacji napisali prośbę do komendanta o ponowne naliczenie "stażowego" i tylko ona, upewniona dodatkowo przez swojego męża (również "prawniku" po administracji) złożyła odwołanie od decyzji komendanta o powołaniu jej do służby.... To, że słowa, jakie padły pod adresem jej oraz jej wykształcenia z wydziału kadr były oględnie mówiąc "dość niepochlebne" przekonywać nikogo nie muszę...grunt, że błagała ich o możliwość złożenia odwołania swojego "przemyślanego" przez dwóch "prawników" odwołania, żeby nie uznano, iż nigdy nie została skutecznie powołana do służby.... ot tacy "prawnicy" po administracji .... emoticon

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • ania IP: 83.25.* 09-01-2015
    prawda jest taka ze studeni prawa beda klocic sie ze nie a administracji ze tak
    bo student prawa mysli sobie tak dlaczego ja mam sie uczyc ciezej prawa i byc tak samo nazywanym prawnikiem jak student administracji

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • bf IP: 83.5.* 05-03-2014
    Świetny pomysł...
    wydarzenie z życia pewnej gminy, do której trafiła osob która skończyła studia z administracji...
    i co sie okazało...?
    osob ta, nie umiała npisać decyzji administracyjnej... musielismy ja uczyć...
    i to ma być prawnik? kpina w biały dzień...

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • Julia Aleksandrowicz 03-02-2016
      często i osoby po prawie nie potrafią napisać prostego pisma, nie mówiąc o decyzji. Nie ma reguły. Ale faktem jest, że prawnikiem jest osoba po studiach prawniczych. Administrację bardzo często można studiować na prywatnych uczelniach na wydziałach, które nie mają nawet słowa "prawo" w nazwie.

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • Krzysztof Bień IP: 91.218.* 15-09-2016
      Pewnie Cię rozczaruję, ale absolwenci prawa też nie potrafią napisać decyzji. Dodam więcej, te wypociny, które znajdujesz w lex, a które ktoś chce nazywać wzorami decyzji też się nie nadają do jakiegokolwiek użytku. Mało tego, znam takich co po 30 latach pracy nie potrafią napisać solidnego uzasadnienia do decyzji. Więc proszę nie pisz bzdur, gdyż napisanie decyzji czy uchwały rady ...., gdzie w obecnym stanie prawnym nawet ustawodawca nie jest pewny wykładni przepisu, nie jest takie proste. Ciekaw jestem jak tobie idzie pisanie decyzji - oczywiście bez w/w wzorów.
      Powracając jednak do problemu, ukończyłem zarówno administrację jak i prawo, nie ukrywam, że różnice są zauważalne, jednak zawsze będę bronił tego, że administratywista powinien mieć prawo do reprezentowania klienta przed sądami administracyjnymi. Dlaczego tak sądzę? Otóż właśnie na administracji - prawa administracyjnego uczy się przez 4 lata i jak wszystkim wiadomo nie jest ono proste. A jeżeli już porównujemy opisaną sytuację w artykule do innych zawodów, to dlaczego tak jest, że stomatolog pomimo, że nie potrafi leczyć podstawowych chorób i dolegliwości jest formalnie lekarzem i nikt mu nie zabrania tak się nazywać. Proszę mi to wytłumaczyć !!! Doszło do tak dziwacznej sytuacji, że dopiero po prawie mogę opracowywać projekty aktów prawnych w urzędzie, chodź prawo administracyjne na wydziale prawa miałem tylko przez dwa semestry, natomiast na administracji przez cztery lata. Dziś jestem po aplikacji i to jest już za mną, ale uważam, że niewiele się nauczyłem więcej na prawie chodź niewątpliwe zdobyłem bogaty bagaż doświadczenia. Skończymy z lobbowaniem na rzecz korporacji prawniczych i ich interesu, w każdym zawodzie jest margines, który nie wie po co do zawodu przyszedł i zawsze będzie słaby w tym co robi.

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • kasia IP: 213.158.* 22-11-2013
    to tak, jak by ktoś po skończeniu farmacji był lekarzem no bo trudno wypowiadać nazwę farmaceuta - moje zdanie jest takie - mam taki zawód, jaki kierunek się skończy, jeśli prawo to prawnik, jeśli filologię to filolog itp. i po co dorabiać tu nowa ideologię

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • emka IP: 80.51.* 14-10-2013
    autor ma kompleksy

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • @@@ IP: 178.252.* 13-10-2013
    Doskonałe podsumowanie:
    "...z całą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że człowiek, który jest zmuszony do cwaniactwa już przy poszukiwaniu pracy, będzie ją także nieuczciwie wykonywał (...)."
    Z przykrością muszę stwierdzić prawdziwość końcowych tez. Mówię to jako absolwent rzeczonego kierunku na uniwersyteckim wydziale prawa i jako "certyfikowany" b. urzędnik adm. publ.
    Srogie warunki mamy w tym kraju. Czy jest szansa, że kiedyś się zmieni?
    Wraz z Autorem artykułu zadaję pytanie - po co kształcić na Administracji?
    Pytanie kieruję do Profesorów, których podręczniki studiowaliśmy na uczelni, autorów glos, wykładni i członków najwyższych organów ochrony prawnej, czyli tzw. autorytetów. Co Wy na to?...

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • prawnicy? IP: 176.107.* 21-08-2013
    Administratywista jest prawnikiem tak jak kranista czy cywilista, tylko, że prawnikiem administratywistą można zostać po prawie lub administracji tej na wydziałach prawa (wpia), a kranistą czy cywilistą tylko po prawie, więc nazywanie administratywistów prawnikami jest prawidłowe mimo braku skończonego prawa i nie jest to nadużycie. Bo jak ktoś skończy prawo i specjalizuje się w prawie i postępowaniu administracyjnym i tylko w tym siedzi, to co? jest też administratywistą, bo przecież nie kranistą czy cywilistą, ale nazywa się prawnikiem mimo wiedzy jak każdy siedzący w tym samym co on administratywista, a nazywa się prawnikiem, bo co? bo skończył prawo i tylko dlatego… Druga rzecz to jest to, że prawnik niewiele jeszcze znaczy prócz tego, że ktoś zna się na prawie, je studiował, nawet na administracji mimo nazwy, tam 90% przedmiotów to prawo nie tylko administracyjne, ale też karne, cywilne, podatkowe, handlowe, międzynarodowe, postępowania i można tak wymieniać więc.. fałszem jest mówienie, że po administracji jeszcze na wpia nie zna się prawa, a tym bardziej niewie jak napisać decyzję administracyjną..

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • prawnicyyyyyyyy IP: 83.27.* 17-08-2013
    Prawnik to prawnik po studiach prawniczych a nie administracji.
    Do pewnego urzędu miejskiego trafiła taka osoba po studniach administracyjnych, i co...?
    nie wiedziała jak napisać decyzję administracyjną...
    i co Wy na to...

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • k. IP: 46.238.* 05-01-2015
      Może chociaż, w przeciwieństwie do Ciebie, umiała pisać poprawnie po polsku?

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • itd IP: 176.107.* 15-03-2013
    z tym, że wiadomo, że na administracji kształci się prawników-administratywistów- specjalistów prawa administracyjnego tj. masa ustaw różnego typu i rodzaju najszersza gałąź prawa no i na administracji uczy się ich głównie prawo w gospodarce/finansach/podatkach/pracy itd, żeby umieli się odnaleźć w obecnym systemie politycznym i prawnym i trzymać państwo, czyli ten wolny rynek itd. no a na prawie to co to prawo karne, cywilne głównie szkoli się karnistów i cywilistów tego mają więcej a reszta to to samo.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • emka IP: 80.51.* 14-10-2013
      jesteś ignorantem i brakuje Ci wiedzy w temacie

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • kasia IP: 178.182.* 22-11-2013
      no nie, aby skończyć prawo trzeba zdać także prawo administracyjne i postępowanie sądowoadministracyjne i kilka innych przedmiotów administracyjnych - taki jest zakres studiów prawniczych

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Maths Wzór IP: 176.107.* 15-03-2013
    Inaczej mówiąc co do tematu studia przedstawiają się zakresem materiału i przedmiotami według tego wzoru: A=80%P, gdzie dla A=Administracja,a dla P=Prawo.(Mowa tutaj oczywiście o Administracji tej na wydziałach prawa i administracji.)

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • Rafał Banaszkiewicz 14-04-2016
      Zwłaszcza "gałęziom"... I "członka zawodu"...Ech...I koniec dyskusji.

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • koniec swiata IP: 176.107.* 01-03-2013
    Mgr prawa to nie jest prawnik, prawnikiem może być każdy, kto zawodowo lub naukowo zajmuje się prawem jakąś jego gałęziom np. prawem administracyjnym i siedzi w tym z 10 lat np. Główny księgowy jest też prawnikiem specjalistą ds. finansów, bo musi znać te regulacje prawne pracując w firmie czy banku, on je stosuje w praktyce, niema siły. Śmieszy mnie sytuacja jak magistrzy prawa twierdzą, że są prawnikami, a jeszcze lepiej jak studenci zaledwie 3 roku, prawa już się mianują prawnikami to nieporozumienie i błazenada. Dla przykładu jak ktoś skończy ekonomie i jest mgr, a pracuje jako policjant to jest policjantem nie ekonomistą, jak ktoś skończy informatykę, a naprawia krany to jest hydraulikiem, a nie informatykiem, studia tylko pomagają rozwijać się w danym zawodzie i kierują do danego zawodu, ale nie tworzą z absolwenta już członka danego zawodu. Dlatego jak mgr prawa pracuje jako strażak to nie jest prawnikiem tylko strażakiem. W naszym skorumpowanym kraju jest tak, że tylko mgr prawa mogą wykonywać tzw. zawodu prawnicze jak np. radca prawny, co spokojnie mógłby robić każdy, co się prawem zajmuje zawodowo np. ten księgowy, czy urzędnik, ale blokuje się dostęp do tego przez tzw. aplikacje w wiadomym celu – kasa, do których dopuszcza się tylko rodzinkę, wstępnych, zstępnych etc.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Dkm IP: 89.229.* 15-02-2013
    Zgadzam sie. Bo czego niby uczą się studenci na kierunku administracja? Prawo cywilne, prawo administracyjne, postępowanie administracyjne, prawo pracy, prawo ubezpieczen spolecznych, prawo gospodarcze, prawo ochrony srodowiska, postepowanie sądowo administracyjne etc + analiza ustaw szczegolnych. To wszystko to PRAWO. wiec jak inaczej mieli by się tytułować????

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • jjj IP: 212.106.* 22-05-2013
      na ekonomii czy zarządzaniu też ma Pan/Pani elementy prawa - nawet więcej m.in. KSH.. czy tych absolwentów też nazwie Pan/ Pani Prawnikami?

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
      • sfsd IP: 83.23.* 07-10-2014
        jak juz zaznaczyłeś elementy... na kierunku administracji zdarzało sie, że mieliśmy egzaminy ze studentami prawa...na tym samym poziomie.... także twoje stwierdzenie jest raczej nie trafione....
        nie zależy mi żeby nazywać nas prawnikami ale nazwa administratywista wydaje mi sie troche dziwna ...

        Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
      • adad IP: 86.111.* 09-01-2015
        administracji też jest prawo spółek handlowych... więc to żaden argument

        Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • Ala IP: 81.26.* 17-06-2016
      To elementy czy więcej? Więcej prawa niz na wydziale prawa anie ma ani na ekonomii ani na zarzadzaniu. Ja na administracji miałam, oprócz dwuletniech zajęć z prawa administracyjnego i postępowania adminisrtacyjnego, prawo cywilne, karne, spółek handlowych, gospodarcze, UE, międzynarodowe, ochrony srodowiska i wiele innych,prawoznawstwo, doktryny prawno - polityczne, historę państwa i prawa (która niewiele sie różniła od prawa rzymskiego), ale również ekonomię (2 lata), zarządzanie, finanse oraz prawo bankowe. Nie znaczy to, ze jestem menagerem, finansita czy bankowcem, bo miałam ELEMENTY tych dziedzin nauki na zajęciach. Nie uwqażam sie tez za prawnika, ale za specjalistę ds. administracji.

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • szycha IP: 195.117.* 26-07-2012
    bez wątpienia autor tego tekstu skończył administrację... a co do argumentu, że różnice programowe są niewielkie, to gratuluję stwierdzenia. Na porządnym Uniwersytecie żaden wykładowca by tego nie potwierdził... ale populiści wiedza lepiej..

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • cm IP: 62.87.* 29-10-2012
      ad. szycha:
      Na wstępie, dla jasności - jestem "administratywistą" i nigdy nie widziałem potrzeby tytułowania się prawnikiem. Ale może z tego powodu mam zwyczaj czytać to o czym piszę (mówię). Bez wątpienia autor tekstu skończył administrację (wystarczy kliknąć na odnośnik, by się tym przekonać) i bez wątpienia ma "nielichy" dorobek w zakresie publikacji (i to o dziwo nie tylko administracyjnych) dotyczących, o ile zdołałem się zorientować, głównie "prawotwórstwa" i stosowania prawa (tutaj głównie administracyjnego, chyba że - przepraszam za uszczypliwość - takowe nie mieści się w pojęciu prawo). W przeciwieństwie do szychy nie ośmieliłbym się nazwać autora populistą, niemniej podzielam Jego zdanie co do różnic programowych. Są znaczne, ale wyłącznie w zakresie specjalizacji (karnista, cywilista, administratywista). Każda z tych "specjalizacji", zahacza w swoim zakresie o sąsiednie dziedziny, na tyle, na ile jest to niezbędne dla ogólnej wiedzy prawniczej. Niestety, jak to zwykle bywa, (przynajmniej w komentarzach) starmy się udowadniać tezę "o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia", gdy tymczasem sedno sprawy (o czym potem) tkwi (w moim mniemaniu) gdzie indziej. Również autor tekstu, mimo ciekawego toku myślenia, nie pozostał wolny od tej pokusy, o czym świadczą końcowe tezy tekstu. A teraz co do sedna: sądzę, że czas najwyższy, przynajmniej w szeroko rozumianym środowisku prawniczym, zmienić optykę widzenia prawa z analitycznej na syntetyczną. Zamiast zastanawiać się (z całym uznaniem dla pracy intelektualnej autora tekstu oraz zanagażowania szychy) czy administratywista, adwokat, radca prawny itd., to prawnik, czy też może prawnik to wyłacznie cywilista, karnista, konstytucjonalista itp., oraz nad tym, który z nich lepszy, ważniejszy, mądrzejszy, należałoby porzucić fobie i wzajemne urazy, by wspólnie, wykorzystując różnice w doświadczeniu zawodowym, tworzyć tylko dobre (czytelne, proste, zrozumiałe i sprawiedliwe) prawo (a co najmniej ramy prawne do jego tworzenia) oraz standardy jego stosowania, Jeśli nam się to uda, to żaden z nas, bez względu na to czy zowie się prawnikiem, administratywistą czy czymkolwiek innym, nie będzie miusiał się wstydzić, że kończył uczelnię o profilu prawniczym. I tego ostatniego sobie i wszystkim zainteresowanym życzę, bowiem dobre prawo, automatem, da nam wszystkim powód do dumy.
      cm

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • ziom IP: 81.210.* 07-06-2012
    Jak chcecie to powiem wam tak, administratywista jest lepszy od prawnika bez aplikacji, bo 1) na administracji mają więcej godzin niż na prawie 2) mają przedmioty typu zarządzanie zasobami ludzkimi, organizacje, statystkę i inne przydatne do biura i życia, tworzenie projektów ue i ich finansowanie i w 90% to co na prawie 3) prawnik bez aplikacji to ciarach bo czemu na nią nie poszedł? nie dostał się? to gówno wie...

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • asia IP: 217.153.* 15-05-2012
    Uuuu wydaje mi sie, ze autor trafil w czuly punkt...wielkie ego osob po prawie, ktore mysla, ze sa najlepsze na swiecie. Bez aplikacji czy doktoratu (a przeciez tego POTRZEBA DO WYKONYWANIA ZAWODU) uwazam, ze osoby konczace wpia moga tytulowa sie prawnikami.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • ŁM IP: 83.2.* 14-05-2012
    Jestem zbulwersowany. Chętnie podjąłbym polemikę w 4 oczy z autorem tego artykułu. Z tego co ten Pan napisał wynika, że skoro skończyłem wydział prawa, administracji i ekonomii UWr to jestem ekonomistą ?

    Kiedyś słyszałem podobny bełkot z ust dwóch rozmawiających ze sobą dziewczyn, które zastanawiały się, który kierunek wybrać. Bo tak, mamy prawo ogólne, prawo administracyjne i prawo EKONOMICZNE. Rzecz jasna ci najsłabsi idą na PRAWO OGÓLNE...

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • Łukasz IP: 83.1.* 14-05-2012
    Zgadzam się z przedmówcą. Lekarz weterynarii nie jest lekarzem medycyny czy stomatologiem. Faktem jest, że studia na kierunku administracja są zbliżone do prawniczych (i dla mnie nie było celu ich tworzenia - równie dobrze można by utworzyć kierunek "karnistyka"). Argument, że administradywiści kształceni są na wydziałach prawa i administracji jest również nietrafionym (tym rozumowaniem prawnikami można nazwać absolwentów ekonomii wydziału prawa i ekonomii UWr).

    Równie dobrze absolwenci bezpieczeństwa wewnętrznego są prawnikami - bo mają prawo administracyjne. A może pedagogiki (w końcu mają wykładane normy prawa rodzinnego i opiekuńczego). Absurd i ponowna próba dowartościowania się ludzi po administracji (kierunku, który dostał się już w sidła co gorszych uczelni prywatnych).

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
  • szymon IP: 217.153.* 14-05-2012
    niby fajnie ale idac tym tropem weterynarz moze przeprowadzic operacje na otwartym sercu...

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
    • waffelek IP: 95.48.* 09-01-2015
      Przykłady można mnożyć. Czy po kierunku "stosunki międzynarodowe" jesteś prawnikiem? Przecież uczą się tam prawa międzynarodowego, pewnie nawet dokładniej niż na prawie. Na WPiA UAM jest kierunek "zarządzanie", który też jest bardzo "prawniczo" zorientowany. Czy absolwent jest prawnikiem? Prawo reguluje w zasadzie każdą dziedzinę życia, więc na niemal każdym kierunku są przedmioty prawnicze.

      A skoro wykształcenie absolwentów administracji to według autora wykształcenie prawnicze, to czemu nie idą na aplikację? Przecież ustawy regulujące wykonywanie zawodów prawniczych mówią o wykształceniu "wyższym prawniczym", a nie ukończonym kierunku "prawo". W dyplomie też nie mają wpisu "mgr prawa" tylko "mgr administracji".

      Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź
Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE