Strona główna » Wiadomości » Aktualności » Nagrywanie wnętrza lokalu wyborczego nie narusza prywatności

Nagrywanie wnętrza lokalu wyborczego nie narusza prywatności

13.04.18

Nagrywanie działań w lokalu wyborczym, nawet razem z wyborcami, to jak nagrywanie skrzyżowania dużych ulic, gdzie pokazuje się ludzi i nie ma tu naruszenia prywatności. Co innego, kiedy kamera zatrzyma się na jednej osobie – uważa dr Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

articleImage: Nagrywanie wnętrza lokalu wyborczego nie narusza prywatności fot. Thinkstock

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych w odpowiedzi na pytanie PKW, uznał, że przeprowadzenie transmisji podczas wyborów może być niezgodne z prawem o ochronie danych osobowych.

Czytaj więcej Kodeks wyborczy wymaga dostosowania do przepisów o ochronie danych>>




Katarzyna Kubicka-Żach: GIODO uznał, że Kodeks wyborczy wymaga dostosowania do przepisów o ochronie danych osobowych w zakresie transmisji i nagrywania prac obwodowych komisji wyborczych. Czy Pana zdaniem nagrywanie osób w lokalach wyborczych jest zgodne z prawem?


dr Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego: W lokalach wyborczych mogą być pokazywane osoby, które są tam urzędowo – członkowie komisji albo wyborcy. Co do pierwszych osób – zgodnie z przepisami pokazywanie wizerunku osób wykonujących funkcje publiczne nie jest naruszeniem ich prywatności.

Jeśli natomiast chodzi o wyborców, to jest ustalony pewien zdroworozsądkowy sposób pokazywania masy ludzkiej i każdego dnia w telewizji widać tłumy ludzi jako uczestników różnych zdarzeń. I nie narusza to ich prywatności. Jest utrwalone orzecznictwo na gruncie dóbr osobistych, że tego rodzaju migawkowe spostrzeżenie neutralne nie narusza niczyjej prywatności. Zdanie odrębne prowadziłoby do tego, że w ogóle nie można by było ludzi pokazywać w środkach masowego przekazu.

Ale w małym lokalu wyborczym raczej nie będzie masy, może się zdarzyć, że tylko jedna lub dwie osoby. Podobno mieszkańcy małych gmin nie są zachwyceni, że dzięki kamerom będzie wiadomo, czy przyszli na głosowanie, czy nie.

- Oczywiście ludzie mają bardzo różne pojęcia o swojej prywatności. Jeśli jednak mówimy jednym głosem, że udział w wyborach to obowiązek obywatelski, mimo że nie poparty sankcją, ale moralny. W związku z tym wypełnianie tego obowiązku i pokazywanie człowieka przy jego wypełnianiu nie jest żadnym despektem. To troska zbyt daleko idąca, skupia się uwagę nie na pojedynczym człowieku, tylko na lokalu i samym procesie. Poza tym kontekst sytuacyjny, w którym się człowieka pokazuje, nie jest negatywny.

Chyba że kamera pokazywałaby, jak głosuje?

- Tu się zgodzę, jeśli kamera by wyodrębniła osobę ze względu na jakąś cechę szczególną bez jej zgody, to byłoby to naruszenie prywatności. Natomiast jeśli wolno filmować tłum, to także jego części. Orzecznictwo jest tu zgodne, inaczej pokazywano by tylko zamazane niewyraźne twarze.

Czyli Pana zdaniem do naruszania prywatności przez obecność kamer nie powinno dochodzić?

- Nagrywanie wnętrza lokalu wyborczego i jego działania, nawet razem z wyborcami, to jak nagrywanie skrzyżowania dużych ulic, gdzie pokazuje się ludzi i nie ma tu naruszenia prywatności. Co innego, kiedy kamera zatrzyma się na jednej osobie, wtedy możemy o naruszeniu mówić. Wszystko zależy od profesjonalizmu nagrania.

 

Więcej informacji na temat wyborów samorządowych TUTAJ>>
 

Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE