Strona główna » Wiadomości » Aktualności » SLD o projekcie zmian w Kodeksie wyborczym: to skrajne upolitycznienie samorządów

SLD o projekcie zmian w Kodeksie wyborczym: to skrajne upolitycznienie samorządów

13.11.17

Projekt PiS zmian w Kodeksie wyborczym oznacza skrajne upolitycznienie samorządów, ma służyć tylko jednej partii - Prawu i Sprawiedliwości - ocenił w poniedziałek w Łodzi wiceszef SLD Tomasz Trela. Niepokojące - według niego - są m.in. propozycje dot. PKW i zmniejszenia liczby radnych.

articleImage: SLD o projekcie zmian w Kodeksie wyborczym: to skrajne upolitycznienie samorządów fot. Thinkstock

W piątek posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt zmian w Kodeksie wyborczym. Przewiduje on m.in. dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, zniesienie JOW-ów w wyborach do rad gmin, a także m.in. zniesienie możliwości wyborów dwudniowych i rezygnację z głosowania korespondencyjnego. Zmienić ma się też sposób ustalania składu Państwowej Komisji Wyborczej (PKW).

Zdaniem wiceszefa Sojuszu Tomasza Treli proponowane zmiany mają służyć tylko jednej partii – Prawu i Sprawiedliwości. "Od dzisiaj zaczynamy przygotowywać obszerny materiał na temat propozycji tych zmian. W najbliższym czasie prześlemy nasze uwagi do wszystkich klubów parlamentarnych tak, żeby parlamentarzyści dyskutując o tych zmianach, mogli je uwzględnić" - zapowiedział polityk w poniedziałek w rozmowie z mediami w Łodzi.

W ocenie Treli w projekcie przygotowanym przez PiS jest wiele "niepokojących propozycji". Jedna z nich dotyczy ustalania składu PKW, co - według niego - doprowadzi do "skrajnego upolitycznienia Komisji". PiS proponuje, by 7 z 9 członków Państwowej Komisji Wyborczej wybierał Sejm (3 kandydatów wskazywałby największy klub; 4 - pozostałe); po jednym sędzim PKW wskazywałyby Trybunał Konstytucyjny i Naczelny Sąd Administracyjny.

"Do tej pory w PKW zasiadali sędziowie desygnowani przez najwyższe sądy w naszym kraju. Teraz o składzie PKW mają decydować politycy, czyli Sejm. Jaka siła polityczna w tym momencie dominuje, każdy widzi" - powiedział wiceszef Sojuszu.

Trela odniósł się również do propozycji, zgodnie z którą w wyborach do rady gminy i sejmiku województwa w każdym okręgu wyborczym wybieranych ma być od 3 do 7 radnych. Obecnie w okręgu wyborczym wybiera się od 5 do 15 radnych sejmiku. Ponadto - zgodnie z projektem - z 10 do 7 zmniejszona miałaby być maksymalna liczba radnych powiatowych wybieranych w okręgu wyborczym. Według obecnych przepisów w okręgu wyborczym wybiera się od 3 do 10 radnych powiatowych w zależności od liczby mieszkańców powiatu.

Trela zwrócił również uwagę, że projekt zakłada rozdzielenie funkcji obecnego komisarza wyborczego na powiatowego i wojewódzkiego. To właśnie - jak wskazywał - komisarz wyborczy ma decydować, jak będą wyglądały okręgi wyborcze w danym mieście, w danej gminie, powiecie czy województwie.

"Domyślam się, jak to będzie wyglądało. Komisarz z PiS powie, że w tej gminie to ma być więcej okręgów 3-mandatowych, bo tu PiS ma wyższe notowania, a tam gdzie ma niższe, to zróbmy 7-osobowe, bo wtedy jest większa szansa, że ktoś z PiS się załapie" - mówił.

Proponowane przez PiS zmiany skomentowała też przewodnicząca Rady Wojewódzkiej SLD w Łódzkiem Małgorzata Niewiadomska-Cudak. Również ona zwróciła uwagę, że ograniczenie liczby wybieranych radnych w danym okręgu to faworyzowanie dużych podmiotów politycznych, bo sprzyja temu stosowana w naszym kraju metoda przeliczania głosów na liczbę zdobytych mandatów. "Praktyczne zmniejszenie okręgów ma przede wszystkim przynieść profity w formie większej liczby radnych dużym podmiotom. Zmniejsza się możliwość dostania radnego z mniejszego komitetu wyborczego. Mniejsze partie mają utrudnione wybory" - powiedziała.

Według Niewiadomskiej-Cudak złym pomysłem jest też m.in. zniesienie głosowania korespondencyjnego. Jej zdaniem ta forma głosowania "realizuje zasadę powszechności wyborów". Przypomniała, że "głosowanie pocztą" odbywa się w wielu krajach europejskich np. w Austrii, Belgii, Danii, Irlandii, Niemczech czy Wielkiej Brytanii.

Szefowa Sojuszu w Łódzkiem skrytykowała także pomysł zainstalowania kamer w lokalach wyborczych, bo może to rodzić wątpliwość, co do tajności wyborów. "Może to być aspekt psychologiczny, wyborca może nie czuć się komfortowo" - mówiła, dodając, że "takie kamery są w Rosji putinowskiej".

Podsumowując stwierdziła, że projekt ustawy pisany jest niechlujnie i szybko. (PAP)

 

13.11.17
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE