Strona główna » Wiadomości » Przegląd prasy » Włochy: burmistrz Rzymu ustąpił ze stanowiska

Włochy: burmistrz Rzymu ustąpił ze stanowiska

09.10.15

Burmistrz Rzymu Ignazio Marino, skompromitowany z powodu nadużyć i mijania się z prawdą, podał się w czwartek do dymisji. Jego rezygnacji domagała się jego macierzysta Partia Demokratyczna, jej lider - premier Matteo Renzi oraz inne ugrupowania polityczne.

Na dymisję burmistrza oczekiwały przez cały dzień tłumy stołecznych polityków i rzymian, którzy zgromadzili się na pikiecie na rzymskim Kapitolu, przed siedzibą władz miejskich. Przybyli także jego zwolennicy.

Atmosferę tam panującą media porównały do tego, co dzieje się na stadionie piłkarskim. Podczas gdy jedni wznosili okrzyki "Dymisja!" i "Marino, zapłać za wino", inni nawoływali: "Marino, wytrzymaj, nie daj się". Obie grupy rozdzielała policja.

Wcześniej, chcąc wymusić odejście Marino ze stanowiska, ustąpili wiceburmistrz Marco Causi i członkowie zarządu miasta z centrolewicowej Partii Demokratycznej. Politycy tego ugrupowania przez kilka godzin nakłaniali burmistrza do odejścia. Ten zaś długo odmawiał.

Ostatnie tygodnie przyniosły serię afer i spektakularnych wydarzeń, w których centrum był Ignazio Marino. To znany transplantolog, który odszedł z zawodu, by zająć się polityką. Wybory wygrał w 2013 roku.

W sierpniu spadły na niego gromy krytyki, gdy prawie dwa tygodnie czekano na jego powrót z wakacji w USA. Ku oburzeniu opinii publicznej nie skrócił urlopu, mimo że w Wiecznym Mieście doszło do opisanego w światowych mediach skandalu, za jaki uznano huczny pogrzeb bossa miejscowego gangu. Uroczystość rzuciła się cieniem na wizerunek włoskiej stolicy.

Tuż po tym, gdy Marino wrócił ze Stanów Zjednoczonych, poleciał znowu, tym razem do Filadelfii na spotkanie z przebywającym tam papieżem Franciszkiem, co wywołało zdumienie polityków opozycji i rzymian.

Najczęściej stawiano pytanie, dlaczego musi jechać za Ocean, by zobaczyć się z papieżem, skoro rezyduje on zaledwie kilka kilometrów od Kapitolu.

Ignazio Marino wyjaśnił wówczas, że pojechał na zaproszenie Franciszka w związku z trwającym w Filadelfii Światowym Spotkaniem Rodzin. Informacja ta wywołała wręcz irytację papieża, który powiedział dziennikarzom, że nie zapraszał burmistrza. Podczas konferencji prasowej w samolocie w drodze powrotnej do Rzymu pod koniec września Franciszek nie krył oburzenia i mówił, że – jak osobiście to sprawdził - nikt z Watykanu nie wystosował takiego zaproszenia. „Czy to jest jasne?” - zapytał wtedy papież dwukrotnie.

Kilka dni później doszło do następnej afery, gdy okazało się, że służbową kartą kredytową burmistrz płacił w rzymskich restauracjach za kolacje, które zjadał ze swą najbliższą rodziną. Oficjalnie tłumaczył zaś, że były to ważne instytucjonalne spotkania. Wymienieni przez niego jako rozmówcy przy stole przedstawiciele katolickiej Wspólnoty Świętego Idziego oraz ambasador Wietnamu we Włoszech zdementowali, jakoby byli z nim w lokalach.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tych wydatków, nie wykluczając postawienia mu zarzutu sprzeniewierzenia publicznych pieniędzy.

W środę Marino ogłosił, że odda do kasy miasta 20 tysięcy euro, czyli łączną kwotę, jaką zapłacił od początku urzędowania służbową kartą kredytową.

Jednak jego przeciwnicy dalej żądali, by ustąpił ze stanowiska.

Po dymisji Marino Wieczne Miasto pozostało bez formalnych, stałych władz na 2 miesiące przed inauguracją Roku Miłosierdzia, gdy spodziewany jest napływ milionów wiernych. Miejsce burmistrza zajmie na 3 tygodnie jego dotychczasowy zastępca Marco Causi. Następnie mianowany zostanie komisarz. Ta sytuacja również budzi niepokój o wizerunek Rzymu na świecie w związku z Rokiem Świętym.

Rządy Ignazio Marino przypadły na wyjątkowo trudny czas w Rzymie, gdy musiał uporać się ze skutkami gigantycznego skandalu korupcyjnego, do jakiego doszło podczas poprzednich rządów prawicy. Na jaw wyszły powiązania świata przestępczego z urzędnikami i biznesmenami, mające wyraźny mafijny charakter. Grupa przestępcza kontrolowała przetargi i przywłaszczyła sobie miliony euro z publicznych pieniędzy.

 (PAP)

 

09.10.15
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE