Strona główna » Wiedza » Sprawy samorządowe » Wykonawca stadionu w Białymstoku zapłacił 80 mln zł w ramach ugody

Wykonawca stadionu w Białymstoku zapłacił 80 mln zł w ramach ugody

26.03.18

Kancelaria prawna reprezentująca magistrat w tym sporze ocenia, że to najwyższa w Polsce kwota ugody zawartej przez samorząd. Część radnych uważa, że prezydent niesłusznie zgodził się na takie warunki.

articleImage: Wykonawca stadionu w Białymstoku zapłacił 80 mln zł w ramach ugody fot. Thinkstock

Na wniosek prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego, kancelaria prawna reprezentująca miasto przedstawiła na poniedziałkowej sesji rady miasta historię sporu samorządu z francusko-polskim konsorcjum Eiffage - pierwszym wykonawcą stadionu.

Chodzi o kilkuletni proces cywilny o odszkodowanie; spór rozpoczął się w połowie 2011 r., kiedy miasto Białystok, z powodu opóźnienia, wypowiedziało wykonawcy stadionu umowę. Ostatecznie obiekt został dokończony przez inną firmę, ale trzeba było za niego zapłacić więcej; od ponad trzech lat stadion jest już w całości użytkowany.

Władze miasta przed sądem domagały się odszkodowania od pierwszego wykonawcy; ten złożył również powództwo wzajemne. We wrześniu 2015 r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku (jako sąd II instancji) w dużej części uwzględnił powództwo miasta i - w prawomocnym wyroku - przyznał samorządowi ponad 100 mln zł plus odsetki.

Pozwane konsorcjum złożyło kasację do Sądu Najwyższego. W listopadzie 2016 r. SN przyjął ją do rozpoznania; miał się tym zająć w styczniu 2017 roku, ale - na zgodny wniosek obu stron - po raz pierwszy bezterminowo zawiesił wtedy postępowanie kasacyjne.

Szukasz więcej informacji dotyczących samorządu?
Poznaj LEX Administracja >>
Zdobądź wiedzę, dzięki której Twoja praca stanie się łatwiejsza

Poza sądem strony próbowały bowiem porozumieć się w sprawie ugody, z propozycją której wystąpił wobec miasta wykonawca. Ponieważ do takiego porozumienia ostatecznie nie doszło, w październiku ub. roku wpłynęły do SN zgodne wnioski stron o podjęcie zawieszonego postępowania kasacyjnego. Na początku tego roku strony znowu złożyły wnioski o zawieszenie postępowania; 5 marca zawarły ugodę.

Jak wynika z poniedziałkowego komunikatu biura komunikacji społecznej magistratu, ugoda stanowi, że "zapłata na rzecz miasta kwoty 80 mln zł ostatecznie kończy spór pomiędzy stronami". "Płatność taka w całości została już wykonana, a strony złożyły zgodne wnioski o umorzenie, zawieszonego obecnie, postępowania kasacyjnego" - podał magistrat.

Mec. Rafał Grochowski z kancelarii Hogan Lovells, reprezentującej miasto w tym procesie, wyjaśniał na sesji, dlaczego ugoda (sporządzona w formie aktu notarialnego) była - jak mówił - rozwiązaniem lepszym dla miasta.

Przywoływał przepisy ustawy o finansach publicznych, z których wynika, że zawarcie ugody (czyli sytuacja, gdy samorząd rezygnuje z części roszczenia) nie stanowi naruszenia dyscypliny finansów publicznych, jeśli będzie to korzystniejsze dla samorządu od postępowania egzekucyjnego.

Mec. Grochowski mówił, że było kilka przesłanek podjęcia decyzji o ugodzie. Przywoływał opinie prawne, z których wynikało m.in., iż biorąc pod uwagę koszty egzekucji (we Francji, gdzie zarejestrowana jest główna spółka Eiffage), czas jej trwania oraz "ryzyko prawne" dotyczące niepewności wyroku SN po rozpoznaniu kasacji - porozumienie na zawartych warunkach było dla Białegostoku korzystne.

- Została zawarta ugoda przez jednostkę samorządu terytorialnego na najwyższą kwotę w Polsce - mówił prawnik. Podkreślał, że odsetki zasądzone przez sąd, póki co, miały charakter "wirtualny", w przypadku uchylenia wyroku - nie miałyby znaczenia.

Część radnych PiS, których klub ma większość w Radzie Miasta Białystok uważa, że decyzja o ugodzie nie jest korzystna dla miasta, padły m.in. słowa o tym, iż samorząd "stracił" 50 mln zł (różnica między ugodą i kwotą zasądzoną wyrokiem sądu apelacyjnego z odsetkami). Radni uważają, iż nie byłoby problemów z wyegzekwowaniem od Eiffage zasądzonej kwoty, a przyjęcie wniosku kasacyjnego przez SN, nie oznaczało jeszcze uchylenia wyroku.

Radny Krzysztof Stawnicki uważa, że przy - jak to określił - "twardym sposobie prowadzenia negocjacji" - można było zawrzeć ugodę na wyższą kwotę.

- Zasadnym wydaje się podjęcie przez radę miasta skutecznych działań mających zapobiec utracie przez miasto kwoty 50 mln zł - mówił radny. Proponował, by rada rozważyła kwestię podjęcia uchwały zobowiązującej prezydenta (obecnego i przyszłego) do dochodzenia od firmy Eiffage zasądzonej kwoty.

Radni pytali o pisemną wersję ugody i możliwość poznania oceny jej skutków prawnych. - To nie są nasze pieniądze (...), białostoczanie mają prawo wiedzieć z ilu ich pieniędzy prezydent, na drodze ugody, zrezygnował - mówił radny Tomasz Madras. Radny Marek Chojnowski dodał, że "byłby spokojny" o egzekucję wyroku we Francji.

- Lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu. Zwłaszcza, że ten gołąb siedzi na francuskim dachu i zdobycie go nie będzie takie proste - odpowiadał radny lewicy Wojciech Koronkiewicz. Dodał, że "podziwia panów radnych, którzy już widzą worki pieniędzy jadące z Francji" i pytał, kto weźmie na siebie odpowiedzialność, jeśli procesu nie udałoby się wygrać.

W odpowiedzi prezydent Tadeusz Truskolaski przypominał, że w ub. roku bezskutecznie próbował uzyskać stanowisko radnych w sprawie ugody. Mówił, że wtedy "schowali głowy w piasek" i "umyli ręce". - A teraz nagle występują wszyscy, znają się na prawie, wiedzą, jakie byłoby rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, jakie zostały popełnione ewentualnie błędy (...) Gdzie byliście, jak was pytałem? - mówił Truskolaski. W jego ocenie, "miasto zyskało 80 mln zł", a decyzję o ugodzie podjął w zgodzie z obowiązującym prawem.(PAP)

 

26.03.18
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE